Nieustanna Pielgrzymka Zawierzenia - Pielgrzymka stałego zawierzania Niepokalanemu Sercu Maryi Polski i świata poprzez nieustanną "modlitwę nogami" - cichą ofiarę trudu i pokornego trwania w dziękczynieniu.
poniedziałek, 15 kwietnia 2019
26.10.2018r. - Cegłów – Oleksin
Dzisiejszy dzień był bardzo trudny. Ale nie pęcherze, nie ból fizyczny. Nic z tych rzeczy. Wykończył mnie strach. Umęczył mnie lęk. Teraz nie wiem, co łatwiej przyjąć. Chyba jednak ból fizyczny.
Kiedy mówiłam przed pielgrzymką koleżankom, że tak wyszło, że idę sama, stukały się po głowach i pytały: „Nie boisz się?!” Ja się śmiałam. Byłam taka zadufana w sobie. Dziś Pan Bóg mi pokazał, że jednak mało Mu ufam, choć byłam pewna, że bezgranicznie. Ale wtedy przecież nie bałabym się dzików, których de facto nawet nie widziałam. Owszem - widoczne były mocno wyryte dziury w ziemi i ślady na drodze… i odgłosy różnych zwierząt w oddali. Tylko tyle i aż tyle. Gdyby szła ze mną jeszcze choć jedna osoba…
A droga niemalże nieustannie przez pola i lasy. Dodatkowo stanął mi na drodze duży pies- suczka, ze szczeniakiem. Przyjmowała postawę obronną, więc ominęłam ich szerokim łukiem, przeskoczyłam przez dość głęboki wąwóz i poszłam dobre 0,5km torami kolejowymi. Tu też bardzo się bałam. Z daleka w ogóle myślałam, że to wilczyca z młodym. Na szczęście nie. Zadawałam sobie pytanie: dlaczego tak bardzo się boję? Jestem przecież w Bożych rękach. Maryja w kapliczkach, których spotykałam dziś bardzo, bardzo wiele, przypominała mi: „Nie bój się, przecież jestem przy tobie” i to dodawało mi trochę otuchy.
Niestety, tylko trochę.
W międzyczasie w małej wiosce kolejny lęk. Leży na ziemi człowiek, mężczyzna. Wystraszyłam się, bo wyglądał jak nieżywy. A wokół pustka. Co za wioska – nigdzie nikogo… Podeszłam bliżej, mimo że bardzo się bałam. Sprawdziłam, czy oddycha. Na szczęście tak. Uff… Poszturchałam go, chciałam pomóc wstać. Ale nie dało rady. Alkohol. Udało się zamienić słowo. Nie chciał wstawać. A ja nie chciałam go tak zostawić, przecież bardzo zimno. Mignął mi jakiś mężczyzna. Podbiegłam za nim. Wyszedł zza furtki i kiedy spytałam, czy wie, gdzie ten pan mieszka i czy mi pomoże, stwierdził machając ręką: „Dzień jak co dzień. Proszę go zostawić” i poszedł. Stałam chwilę bezradna. Nikt więcej nie szedł. Chciałam, by pan chociaż usiadł. Nie dało się. Było to dla mnie bardzo trudne. Modląc się za niego, poszłam dalej.
Dotarłam koło 14:00. Dopiero wtedy odetchnęłam psychicznie. Bardzo trudna droga. Poczekałam do wieczornej Eucharystii i różańca. Ksiądz Proboszcz w oczekiwaniu na Maryję Cierpliwie Słuchającą przygotował Jej specjalne miejsce na stoliku przed ołtarzem. Na nocleg zabrała mnie do siebie p. Agnieszka z Siedlec. Bogu niech będą dzięki za nią i jej rodzinę. Czujemy się tu z Maryją jak u siebie. Teresa
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
09.05.2020 Maryniec – Złotów
Rano jesteśmy na Mszy św. w Złotowie, po której Justyna odwozi mnie z powrotem na trasę. W uszach piękny śpiew ptaków i Słowa Jezusa: „Fi...
-
07.05.2020 Oborniki- Chodzież Zregenerowane, nakarmione i obdarzone miłością idziemy na Eucharystię do kościoła świętego Józefa. Józef już o...
-
Do Grzegorza i Romana w Międzyrzeczu dołączyli Sławek, Roman i Leszek. Pielgrzymi dotarli do Rokitna na Eucharystię o godz. 12.00, której z ...
-
Dziękujemy Siostrom Bernardynkom za serdeczną gościnę i udajemy się do Katedry na Mszę św. o godz. 8.00. Kiedy weszłyśmy do świątyni, trwała...











Brak komentarzy:
Prześlij komentarz