sobota, 23 marca 2019

06.09.2018 r. Lubniewice- Międzyrzecz

Dzisiaj rano, gdy wstałem, zobaczyłem chmury i uradowałem się, bo od początku pielgrzymki modliłem się o deszcz. Przecież tyle stworzeń i roślin na ziemi potrzebuje wody. Gdy tylko wyszedłem po pysznym śniadaniu u pana organisty, to zaśpiewałem "Jak ożywczy deszcz, Duchu Święty, przyjdź..." Długo nie musiałem czekać, bo nagle zaczęło padać!!! Bóg nasze prośby załatwia od ręki. Jak widać. Uradowałem się niesamowicie, że rośliny i zwierzęta będą miały co pić. Szybko narzuciłem pelerynę na siebie i plecak, aby ikona nie zamokła. Szedłem i wielbiłem Pana. Ogarnęła mnie taka radość, że ludzie przy sklepie skomentowali, że idzie "Boży świr z krzyżem i śpiewa". Przyszła mi taka myśl, że lepiej być Bożym świrem, niż samym świrem. Po kilku kilometrach w Sokolej Dąbrowie usłyszałem nagle krzyk "Irek schowaj te psy, bo jakiś gość idzie z krzyżem, a może ich więcej idzie, a jak ich pogryzą?." I widzę jak z daleka pan zagania dwa wilczury na podwórko. Po chwili, gdy dochodzę do tej posesji, ten sam pan mnie pyta: "A gdzie reszta peletonu?" Wtedy zatrzymałem się i wytłumaczyłem co to za pielgrzymka. W trakcie naszej rozmowy żona przyszykowała mi kawę. Państwo Ewa i Ireneusz byli niesamowici. Podzieliłem się z nimi różańcami, które rozdaję od początku pielgrzymki w podziękowaniu za otwartość ludzi. Opowiedzieli mi, że ich syn był na misji w Afganistanie i przynieśli przez niego uzyskane certyfikaty. Powiedzieli mi swoje intencje i po pysznej kawie ruszyłem dalej. Rozpocząłem różaniec. Deszcz padał coraz mocniej. Gdy odmówiłem kolejny cały różaniec i przyszedłem dwie trzecie trasy, dołączył do mnie pielgrzym Roman z Międzyrzecza. Przywitaliśmy się z ogromną radością I ruszyliśmy razem w trasę. Mimo tego, że szliśmy razem były momenty, że modliliśmy się w ciszy, jak i również modlitwą spontaniczną. Roman jest niesamowitym przewodnikiem. Opowiedział mi wszelkie szczegóły miejsc, które spotykaliśmy na trasie. Mimo tego, że ostatni odcinek gdy Roman do mnie dołączył był bogaty w pagórki mniejsze i te większe, podróż przebiegała bardzo szybko. Ostatnie wzniesienie było bardzo męczące. Na tym wzniesieniu, na parkingu poprosiłem o chwilę postoju. Siedząc na ławeczce zobaczyliśmy tatę z przemiłym synkiem Leonem, stojących przy samochodzie. W chwili rozmowy zapytaliśmy czy ma jakieś intencje. Oczywiście przekazał nam je. Po krótkim postoju ruszyliśmy dalej. Schodząc z tej ogromnej góry śpiewaliśmy na Chwałę Pana różne pieśni religijne. Na dole po przejściu pod trasą S3 przy tablicy początkowej miasta Międzyrzecz spotkaliśmy pana Szymona, przyjęliśmy od niego intencje i szybkim krokiem udaliśmy się do Sanktuarium Pierwszych Męczenników Polskich. Tam już czekało na nas miejsce, gdzie mogliśmy już umieścić ikonę. Na adoracji Najświętszego Sakramentu, która właśnie się odbywała, gdy wchodziliśmy do świątyni, odmówiliśmy ze wszystkimi parafianami Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Na koniec Eucharystii ksiądz zaprosił mnie, abym opowiedział o pielgrzymce parafianom. Później ludzie zaczęli się wpisywać do zeszytu intencji. Następnie udaliśmy się na nocleg do Romana. Dziękuję Tobie Panie za ten wspaniały dzień, za możliwość kontemplacji Ciebie na pustyni, kiedy nikogo nie spotykałem i te radosne chwile na trasie pielgrzymowania. Matko i Trójco Przenajświętsza dziękuję za ten trud pielgrzymowania i Wielbię Was na wieki wieków Amen + (Tomasz S.)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

09.05.2020 Maryniec – Złotów

Rano jesteśmy na Mszy św. w Złotowie, po której Justyna odwozi mnie z powrotem na trasę. W uszach piękny śpiew ptaków i Słowa Jezusa: „Fi...