Nieustanna Pielgrzymka Zawierzenia - Pielgrzymka stałego zawierzania Niepokalanemu Sercu Maryi Polski i świata poprzez nieustanną "modlitwę nogami" - cichą ofiarę trudu i pokornego trwania w dziękczynieniu.
poniedziałek, 15 kwietnia 2019
Siedlce
Relacja Agnieszki Chudzik
Na początek chcę bardzo serdecznie podziękować Joasi, to ona już we wrześniu powiedziała nam o całej inicjatywie. Szkoda, że tak mało osób wie o pielgrzymce. Ale..... widocznie tak ma być. A wiec co do soboty, miałam szczerze mówiąc całkiem inne plany. Gdzieś w środku siedziała myśl pielgrzymowania, ale przecież tyle zaległych spraw do załatwienia. No i stało się, piątek po południu dzwoni telefon, odbieram a tu pątniczka z trasy (nasza dzielna Tereska :) ) z informacją , ze jest już w Oleksinie i może dziś przyjechać do mnie na nocleg. Wielka radość, wiem co to znaczy iść cały dzień, pielgrzymowałam już do Częstochowy, no ale to było lato, w dużej grupie a ona sama w taką pogodę. I natychmiastowa reakcja, kilka smsów do znajomych, telefon do Bogusi (ta kobieta zawsze jest na „tak”) i jest nas już trzy do sobotniego pielgrzymowania. Największa radość jaka mogła mnie spotkać to piątkowy wieczór, gdzie Tereska powiedziała, że ma ikonę Matki Bożej i dziś „nocuje” u nas w domu. Myślałam, że ikona została w kościele, a tu taka ogromna niespodzianka :). Oj nasłuchała się Maryja tej nocy. Sobota rano, trasa wyznaczona i w drogę. Na drogę otrzymałyśmy błogosławieństwo od księdza z Oleksina i ruszyłyśmy. Oczywiście tego dnia krzyż i ikona były moje i Bogusi. Tereska mogła już tylko pomarzyć :). (miała je cztery dni dla siebie). Ciepło, lekki wiatr i przebijające się promienie słoneczne, pogoda nam sprzyjała. Pierwsze kilometry to chyba przefrunęłyśmy, to była chwila. Idzie się ze świadomością, ze wszystkie intencje wpisane w zeszyty masz przedstawić Maryi, i wiesz, że ONA cię słucha. Ostatnio często zdarzało mi się rozpraszać na modlitwie, uciekać myślami nawet jak byłam w kościele a tu nie przeszkadzają przejeżdżające samochody i mijający nas ludzie. Wiem, że jest to mój dzień z Maryją. Dzień w którym przestałam myśleć o pracy, domowych zajęciach, zaległych sprawach. Tego właśnie trzeba mi było. Wyciszyć się i naładować „baterie”. Myślę, że wielu osobom przydał by się taki dzień. Największe nasze zdziwienie było, kiedy to mijałyśmy trzech młodzieńców (około 20 lat) i zaczęli wypytywać dlaczego i dokąd idziemy? Widok trzech osób niosących krzyż wzbudził ich zainteresowanie. Tereska udzieliła oczywiście wszelkich informacji i zapewniając o modlitwie poszłyśmy dalej. Wtedy zaczęłam zastanawiać się co ludzie, których spotykamy na drodze o nas myślą? Nie często można spotkać na drodze pielgrzymów. Wiadomo, sierpień duże grupy pielgrzymujące do Częstochowy ale koniec października? Przez chwilę próbowałam obserwować ludzi w mijających nas samochodach. Jedni przyglądali nam się uważnie, nawet odprowadzali wzrokiem, inni odniosłam wrażenie, że udawali , że nie widzą. I wtedy myśl „Maryjo proszę o wszelkie potrzebne łaski dla tych ludzi” Tak szybko minął dzień, i już widać było wieże katedry. Ostatnie kilometry i wejście do świątyni. Nasza katedra jak zawsze „dostojna”, panujący półmrok i światło bijące od strony tabernakulum, Pan Jezus czeka na nas. Ikona naszej Matuchny zostaje obok obrazu świętego Jana Pawła II. Modlitwa i zasłużony odpoczynek
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
09.05.2020 Maryniec – Złotów
Rano jesteśmy na Mszy św. w Złotowie, po której Justyna odwozi mnie z powrotem na trasę. W uszach piękny śpiew ptaków i Słowa Jezusa: „Fi...
-
07.05.2020 Oborniki- Chodzież Zregenerowane, nakarmione i obdarzone miłością idziemy na Eucharystię do kościoła świętego Józefa. Józef już o...
-
Do Grzegorza i Romana w Międzyrzeczu dołączyli Sławek, Roman i Leszek. Pielgrzymi dotarli do Rokitna na Eucharystię o godz. 12.00, której z ...
-
Dziękujemy Siostrom Bernardynkom za serdeczną gościnę i udajemy się do Katedry na Mszę św. o godz. 8.00. Kiedy weszłyśmy do świątyni, trwała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz