sobota, 23 marca 2019

10.09.2018 r. ROKITNO- Łowyń.

Wyruszyłem z Rokitna o 9.00 rano czując na sobie jeszcze obfitość waszego błogosławieństwa. Male trudności związane z niezgodnością nazw (mapy gogle wciąż potrafią płatać figle) nie zatrzymały mnie w drodze. Jedynie intensywne słońce powoli zamieniało mnie w słoną figurkę (dlatego ciągle sobie szeptałem: tylko się nie odwracaj bo będzie po tobie). Kościół zastałem zamknięty i jeszcze ok 3 godzin do Mszy, nie widząc niczego, co by wyglądało na probostwo siadłem na schodkach i dokończyłem 4 część różańca. Potem zagadnąłem jakiegoś gospodarza o drogę na następny dzień, przy okazji mówiąc o tej pielgrzymce. Słuchał życzliwie i w milczeniu, ale jak mu wspomniałem że nastawiam się, że noc spędzę pod gołym niebem, bo nie widziałem tu noclegów, to mi przerwał i powiedział, że tak być nie może. Wyciągnął telefon i od ręki załatwił mi nocleg. A na koniec powiedział: no i zapraszam na Mszę... bo okazało się, że to akurat jest proboszcz w ogrodniczym ubraniu, który robił porządek w obejściu. A ja nie rozpoznałem, ze to była parafia :). Ksiądz proboszcz z Łowynia tak bardzo się mną zaopiekował, że już podzwonił do proboszczów po trasie uprzedzając moje nadejście. Nawet Eucharystię dzisiejszą ofiarował w intencji tej pielgrzymki. A o pozostałych przejawach jego dobroci to aż wstydzę się pisać ;) Chwała Panu ! (Tomasz B.)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

09.05.2020 Maryniec – Złotów

Rano jesteśmy na Mszy św. w Złotowie, po której Justyna odwozi mnie z powrotem na trasę. W uszach piękny śpiew ptaków i Słowa Jezusa: „Fi...